sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 14



Kochani jutro dodam posta dotyczącego nowego bloga. Zastanawiam się również czy nie zawiesić tego. Nie dlatego, że będzie drugi, ale dlatego, że mało komentujecie. Jeśli chcecie abym prowadziła tego bloga to komentujcie. Pod ostatnim rozdziałem są 2 komentarze. To mnie mobilizuję do dalszego pisania. Więc wszystko zależy od was. Miłego czytania.


Rozdział 14

Musiałam się wybrać na zakupy. Musiałam znaleźć jakąś pracę, ale kto by mnie przyjął wiedząc o mojej przeszłości ? Bo ja na pewno nie. Skończyłam jak na razie myśleć o tym i poszłam do sklepu. Można powiedzieć, że za ostatnie pieniądze chce kupić coś do jedzenia. Przez chwilę chciałam zapomnieć o problemach. No właśnie na chwilę. Przed wejściem podeszłam do swojej szafki i wyjęłam małą torebeczkę.
- Kończy się.- Powiedziałam sama do siebie. Usiadłam na kanapie i zażyłam. Poczekałam trochę i po chwili zaczęło działać. Na chwile pomoże. Wyszłam z domu i poszłam do sklepu.
- Hope!- Usłyszałam znajomy głos. Obróciłam się i ujrzałam Lou, Harry'ego i Zayn'a.
- Hej.- Przywitałam się radośnie. Wręcz się śmiejąc.
- Co ty taka radosna ?- Zapytał się Loczek.
- Tak jakoś.- Wzruszyłam ramionami.
- Okej. Może wpadniesz dziś do nas na kolację?- Zapytał sie Louis.
- Nie dziękuję. Jestem już umówiona.- Uśmiechnęłam się.
- Z kim?- Zapytał się Harry.
- No z Tobą głuptasie.- Powiedziałam, a on sie uśmiechnął.
- To będę o siódmej.- Odpowiedział.
- Będę gotowa.- Powiedziałam.- Ok ja lecę. Pa.- Dodałam i poszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Wychodząc spotkałam Liam'a i Niall'a
- Cześć.- Przywitałam się.
- Hej.- Odpowiedzieli.
- Hope dobrze się czujesz?- Zapytał się Niall.
- Tak. Znakomicie.- Zaśmiałam się lekko. Lecz to nie był śmiech szczęścia tylko śmiech udawany.
- Ja was zostawię.- Powiedział Liam i poszedł do sklepu.
- Co.. co dziś robisz?- Zapytał się blondyn.
- Idę na kolację z Harry'm.- Odpowiedziałam.
- Zgodziłaś się jednak.- Powiedział zmieszany.
- Tak. Ja już pójdę. Muszę się przygotować.- Powiedziałam, a jego oczy zrobiły się szkliste.
- Tak rozumiem.- Odpowiedział.- Życzę udanej randki.- Dodał i wszedł do sklepu, a ja wróciłam do domu. Zakupy odłożyłam do kuchni, a sama się poszłam położyć. Zasnęłam, ale po jakimś czasie wrócił koszmar. Zerwałam się i spojrzałam na zegarek.
- Za chwilę siódma.- Powiedziałam sama do siebie i po chwili dostałam sms. Był od nie znajomego mi numeru.

Na co mam być gotowa? Postanowiłam się spytać.  


 Na odpowiedź długo nie czekałam.

Kolacja?! Czemu nie pamiętam ? Dobra pójdę z nim na tą kolację, aby mu nie zrobić przykrości. Poszłam się więc szykować. Ubrałam się i się lekko umalowałam. Zegar wskazał siódmą. Zadzwonił dzwonek i poszłam otworzyć. Stał za nimi elegancko ubrany Harry.
- Idziemy?- Spytał, a ja pokiwałam głową. Zeszliśmy na dół i wsiedliśmy do auta. Pojechaliśmy do jakieś restauracji. Wchodząc do niej kelner zaprowadził nas do stolika. My zajęliśmy miejsca.
- Cieszę się, że się zgodziłaś.- Powiedział po chwili. Ja jedynie się uśmiechnęłam.
- A ktoś wie, że my jesteśmy na kolacji?- Zapytałam z ciekawości.
- No tak.- Odpowiedział.
- Co podać?- Zapytał się kelner.
- Sałatkę.- Powiedziałam.
- To samo.- Powiedział Harry, a kelner odszedł.- Hope dasz mi szansę?- Zapytał po chwili.
- Ale na co?- Spytałam nie pewnie.
- Chce cię lepiej poznać.- Powiedział.
- Lepiej nie.- Odpowiedziałam, a kelner podał nam nasze zamówienie. Zaczęliśmy jeść, a Harry na mnie spoglądał.
- Hope..- Przerwał gdy na niego spojrzałam.-... Podobasz mi się.- Skończył, a ja nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
- Harry.. ja nie jestem gotowa na związek.- Powiedziałam.
- Będę czekał.- Odpowiedział.
- Chce wrócić do domu.
- Dobrze. Rachunek!- Krzyknął, a kelner przyniósł rachunek. Loczek zapłacił i mnie odwiózł do domu.
- Dziękuję za wieczór.- Powiedziałam.
- To ja dziękuję. Wpadniesz jutro?- Spytał.
- Jasne.- Uśmiechnęłam się.- Pa.- Pożegnałam się z nim i wróciłam do domu. 

7 KOMENTARZ = NOWY ROZDZIAŁ :)


niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 13



Kochani jestem na tym blogu współautorką i jeśli macie czas oraz ochotę to przeczytajcie i zostawcie komentarz :) Więc "Dwa życia, dwie miłości, jeden cel.." Serdecznie was zapraszam :)

CZYTASZ - KOMENTUJESZ
+ NOTKA POD ROZDZIAŁEM ;)


Rozdział 13

Poszliśmy nad jezioro. Chłopaki od razu pobiegli do wody. Ja wolałam zostać na brzegu i im się przyglądać. Świetnie się bawili.
- Chodź do nas !- Krzyknął Lou.
- Wole nie!- Od krzyknęłam, a po chwili oni zaczęli się naradzać. Zaczęłam się ich obawiać, a moje obawy były słuszne. Zaczęli wychodzić z wody i poczułam, że trzeba uciekać. Zerwałam się na równe nogi i zaczęłam uciekać. Obejrzałam się za siebie, a oni mnie gonili. Postanowiłam się schować za drzewem i być cicho.
- Chyba się udało.- Powiedziałam cicho sama do siebie. Poczułam ciepły oddech na swojej szyi.
- Chyba jednak nie.- Obejrzałam sie i zobaczyłam uśmiechniętego blondyna.
- Nie Niall proszę nie.- Zaczęłam go prosić.- Nie wydaj mnie.- Spojrzałam na niego.
- Zastanowię się.- Powiedziałam odchodząc trochę do tytlu.- To będzie nasza tajemnica.- Zaśmiał się i poszedł. Odetchnęłam z ulgą i wyjrzałam zza drzewo. Znów byli w wodzie. Wyszłam z kryjówki i znów usiadłam na brzegu. Śmiali się, wygłupiali się i miło spędzali czas. Sama się uśmiechnęłam pod nosem. Położyłam się na ręczniku i zamknęłam oczy. Wsłuchałam sie w śmiechy chłopaków, ale po chwili poczułam wodę na sobie. Otworzyłam oczy i ujrzałam rozbawionych chłopaków śmiejących się w niebogłosy.
- Bardzo śmieszne.- Powiedziałam spokojnie.
- Tak.- Powiedzieli równo. Wstałam i poszłam w stronę obozu.
- A ty gdzie?- Zapytał się Lou.- Chyba się nie obraziłaś?- Zapytał.
- Idę się przebrać!- Krzyknęłam i przyśpieszyłam kroku. Przy namiotach znalazłam cię w ciągu kilku minutach. Postanowiłam się przebrać i coś zjeść. Gdy się przebrałam poszłam zrobić coś do jedzenia. Usiadłam więc przy stole i zaczęłam robić sobie kanapki. Lecz nagle poczułam, że ktoś mnie od tyłu obejmuję. Podskoczyłam. Bałam się, że mogli mnie znaleźć. Nie chce wracać do Kanady. Spojrzałam za siebie.
- Nie bój się.- Powiedział Harry.
-Wystraszyłeś mnie.- Powiedziałam już nie co spokojnie.
- Przepraszam.- Powiedział.- Zaraz będziemy jechać.- Dodał i mnie ucałował w policzek.
- Dobrze.- Odpowiedziałam i się lekko uśmiechnęłam. Gdy Harry poszedł do namiotu rozejrzałam się wkoło siebie aby się upewnić czy nikt tego nie widział. Zauważyłam blondyna wpatrującego się we mnie. Można stwierdzić, że to widział. Uśmiechnęłam się do niego, ale on jedynie się odwrócił.
- Brawo Hope brawo.- Powiedziałam sama do siebie i wzięłam gruz kanapki.- Mogłaś zostać w tej cholernej Kanadzie.- Dodałam. Gdy zjadłam poszłam do namiotu aby zwinąć śpiwór i włożyłam do plecaka. Gotowy plecak wystawiłam na dwór. Usiadłam znów przy stole i wyjęłam telefon. Od jakiegoś czasu jest cisza. Może to i dobrze lub to jest cisza przed burzą. Chłopaki zaczęli składać namioty. Zajęło im to może z 30 minut. Gdy posprzątaliśmy po sobie wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do miasta. Lou zatrzymał się przed moim domem.
- Dziękuję wam za miły biwak.- Uśmiechnęłam się i wysiadłam z auta. Za mną wysiadł Harry.
- Czekaj podam ci plecak.- Zaproponował.
- Dobrze.- Zgodziłam się. Wyjął z bagażnika i mi podał.
- A co z tą kolacją?- Znów zapytał. Spojrzałam na Niall'a który chyba to słyszał.
- Ehh. Mogę dać ci znać jutro? Jestem zmęczona.- Powiedziałam, a on się uśmiechnął.
- No dobra.- Powiedział.- To pa.- Dodał i mnie pocałował mnie lekko w usta. Odsunął się ode mnie i się uśmiechnął.
- Pa.- Odpowiedziałam mijając go i poszłam do domu. Plecakiem rzuciłam gdzieś w kąt i poszłam się wykąpać. Po kąpieli od razu poszłam się położyć, ale nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o nim.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo. Chciałam już napisać tydzień temu, ale przyszła do mnie koleżanka i nie mogła. W rogu dodałam nową ankietę: " Z kim ma być następny blog " Na razie są 3 głosu, ale mam nadzieję, że to się zmieni.Gdy skończą się ankiety dodam posta na ten temat :) Wgl piszcie czy podoba wam się pomysł z nowym blogiem :) I czy będziecie go czytać :)

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 12

Kochani jestem na tym blogu współautorką i jeśli macie czas oraz ochotę to przeczytajcie i zostawcie komentarz :) Więc "Dwa życia, dwie miłości, jeden cel.." Serdecznie was zapraszam :)


Rozdział 12

Do namiotu poszłam dość późno. Gdy się położyłam od razy zasnęłam. Nad ranem obudziły mnie wrzaski chłopaków. Leniwie otwarłam powieki i wyjrzałam z namiotu. Zauważyłam, że leją się wodą z butelki.
- Nie może cie bawić się trochę ciszej?- Zapytałam ziewając.
- Przepraszamy cie Hope.- Powiedział Lou, a po chwili oblał go Zayn. Ja jedynie przewróciłam oczami i wróciłam do namiotu. Przebrałam się i wyszłam do nich.
- Co na śniadanie?- Zapytał się Niall.
- Coś się wymyśli.- Uśmiechnął się Lou do mnie.
- Aaa czyli jak mam zrobić śniadanie?- Zapytałam dla pewności, a on pokiwał głową.- Leń.- Mruknęłam pod nosem i usiadłam na drewnianej ławce, a on przyniósł mi jakieś produkty. Zrobiłam kilka kanapek i zawołałam chłopaków.
- A ty nie jesz?- Zapytał się Harry.
- Nie jestem głodna.- Powiedziałam i wróciłam do namiotu. Położyłam się i przykrywałam się śpiworem. Zaczęłam wspominać te chwile spędzone z rodzicami na takich biwakach.
"- Tato nauczysz mnie rozpalać ognisko?- Spytałam się mojego taty.
- Jasne chodź.- Powiedział i zaczął mi pokazywać"
Wspominałam bym dalej, ale do namiotu wszedł Harry.
- Kiedy wracamy?- Zapytałam.
- Dziś wieczorem.- Odpowiedział siadając obok mnie.- A co stęskniłaś się za domem?- Zapytał.
- Można tak powiedzieć.- Powiedziałam i znów się przekryłam śpiworem.
- A co z tą naszą kolacją?- Zapytał się.
- Nie wiem jeszcze.- Odpowiedziałam.
- Aha.- Powiedział i poczułam, że wstaję.
- Nie zrozum mnie źle, ale daj mi jeszcze czas.- Powiedziałam, ale on nic nie powiedział tylko wyszedł. Posiedziałam jeszcze trochę w namiocie i wyszłam na powietrze. Usiadłam przy drewnianym stole i zaczęłam się bawić jakimś papierkiem. Po chwili dosiadł się do mnie Niall. Usiadł na przeciwko mnie.
- Coś cię gryzie?- Zapytał.
- Nie.- Odpowiedziałam i spojrzałam na niego.
- Widać.- Powiedział.
- Ehh.- Spojrzałam w jego oczy.- Harry chce się ze mną umówić.- Powiedziałam na jednym oddechu.
- To chyba dobrze.- Odpowiedział trochę zmieszany.
- Nie wiem.- Powiedziałam wzruszając przy tym ramionami.
- Wiesz wybór należy do ciebie.- Złapał mnie za rękę, a mi serce przyśpieszyło. Spojrzałam znów  mu w oczy, a on w moje. Uśmiechnęłam się lekko i on też. Można powiedzieć, że dla mnie cały świat przestał istnieć.
- Idziecie z nami nad jezioro?- Zapytał się Liam, a my się od siebie oderwaliśmy.
- Ymm tak.- Odpowiedział zmieszany blondyn.- A ty Hope?- Zapytał się mnie.
- Mogę iść.- Odpowiedziałam wstając.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

______________________________________________________
Kochani głosujcie w ankietach obok. Gdy ankieta się skończy dodam odpowiednią notkę na ten temat. Liczę na wsze komentarze :) A i jeszcze jedno czy ten blog ma mieć 2 część czy jedną ? 

sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

Kochani jestem na tym blogu współautorką i jeśli macie czas oraz ochotę to przeczytajcie i zostawcie komentarz :) Więc "Dwa życia, dwie miłości, jeden cel.." Serdecznie was zapraszam :)




Rozdział 11

Czekałam na chłopaków przed blokiem mieszkalnym. Zastanawiałam się czy dobrze robie jadąc tam. Lecz moje myśli zagłuszył dźwięk trąbienia. Spojrzałam przed siebie, a przed autem stał uśmiechnięty Louis. Podeszłam do niego z plecakiem.
- Hej.- Przywitał się ze mną.- Cieszę się, że się zgodziłaś.- Dodał.
- Hej. A miałam inne wyjście?- Zapytałam, ale on się uśmiechnął. Wziął ode mnie plecak, a ja weszłam do auta.
- Hej.- Przywitali się.
- Cześć.- Odpowiedziałam, a do auta wszedł Lou.
- To jedziemy.- Powiedział i ruszyliśmy.
- Jak będziemy spać?- Zapytałam się.
- No więc każdy ma swój namiot.- Odpowiedział Liam.
- A ja?- Spytałam.- Powiedzieliście mi dzień przed wyjazdem.- Dodałam.
- Możesz spać ze mną.- Uśmiechnął się Harry. Ja jedynie przewróciłam oczami.
- I mamy rozwiązanie.- Powiedział Zayn.
- Niech będzie.- Odpowiedziałam i kątem oka spojrzałam na Niall'a. Raczej nie był z tego zadowolony, ale nie dał to po sobie poznać. Po jakiś 3 godzinach drogi dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z auta i wzięłam głęboki wdech. Można pomyśleć nawet, że tego mi brakowało. Daleko od ludzi, od miasta i od problemów. Tylko ja i natura.
- Proszę.- Powiedział blondyn podając mi plecak.
- Dziękuję.- Odpowiedziałam.
- Musimy jeszcze dojść na miejsce.- Dodał i poszedł dalej. Ja poszłam z nimi. Chłopcy szli śmiali się i rozmawiali. Ja byłam skupiona nad dźwiękami natury, ale przez te hałasy nic prawie nie słyszałam. Po godzinnej wędrówce doszliśmy na miejsce. Oni zaczęli rozkładać namioty.
- Skoro Harry rozkłada namiot ja pójdę poszukać jakiegoś drewna na ognisko.- Powiedziałam do nich, ale oni byli zajęci swoją pracą. Więc poszłam w głąb lasu. Gdy szukałam chrustu usłyszałam, że ktoś się za mną skrada.
- Nie boisz się, że się zgubisz?- Zapytał mnie się dobrze znany głos.
- Nie.- Odpowiedziałam i się obróciłam do niego. Był to Niall.
- Daj pomogę ci.- Powiedział, a ja dałam mu chrust.
- Dziękuję, a Harry rozłożył już namiot?- Zapytałam z ciekawości.
- Jeszcze nie.- Powiedział.
- A ty?
- Też nie.- Powiedział uśmiechając się.- Zauważyłem, że się oddalasz i postanowiłem iść za Tobą.- Zbliżył się do mnie.
- Boisz się o mnie?- Zapytałam.
- Może.- Odpowiedział. Gdy zebraliśmy już odpowiednią ilość chrustu wróciliśmy do reszty. Niall odłożył drewno i zaczął rozkładać namiot. Ja ustawiałam odpowiedni kształt dla ogniska.
- Zayn podpalisz?- Spytałam się chłopaka, a on potwierdził. Ja w tym czasie poszłam włożyć swój plecak do namioty Harry'ego i mojego. Gdy wyszłam chłopaki już siedzieli przy ognisku. Dosiadłam się do nich.
- To może coś zaśpiewamy?- Zapytał się Liam.
- Czemu nie. Niall masz gitarę?- Zapytał się Lou.
- Mam. Poczekaj pójdę po nią.- Powiedział i poszedł. Po chwili wrócił do nas i zaczął grać. Śpiewali swoje piosenki. Przy nie których Niall wpatrywał się we mnie. Po 3 godzinach chłopaki szli po kolei spać. Zostaliśmy tylko ja i Harry.
- Piękna noc.- Powiedział do mnie przytulając mnie.
- No jest piękna.- Odpowiedziałam.
- Może jak wrócimy to pójdziesz ze mną na kolację?- Zapytał się, a ja nie niego spojrzałam.
- Nie wiem Harry.- Odpowiedziałam.
- Zastanów się dobrze?
- Dobrze.- Powiedziałam, a on wstał.
- Idziesz się położyć?- Zapytał.
- Nie ja jeszcze posiedzę.- Odpowiedziałam, a on poszedł do namiotu. Ognisko powoli gasło, a ja wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo.



CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
___________________________________________________________________________
Hejoł kochani. No więc mamy nowy rozdział :) A teraz mam do was sprawę. Mam zamiar założyć nowego bloga z opowiadaniem, ale nie wiem co wy o tum sądzicie? Z boku znajdziecie ankietę. Jeśli macie jakieś pytania na temat "nowego bloga " zadawajcie mi ja w zakładce pytania :). Głosujcie również :)
Nowy rozdział pojawił się być może za tydzień :)

sobota, 19 października 2013

Rozdział 10

Kochani jestem na tym blogu współautorką i jeśli macie czas oraz ochotę to przeczytajcie i zostawcie komentarz :) Więc "Dwa życia, dwie miłości, jeden cel.." Serdecznie was zapraszam :)
Zapraszam również do polubienia stronki: " Kiedy ktoś mówi gołąb, ja myślę Kevin "


Rozdział 10

Szłam ulicami Londynu myśląc nad tym co mi mówił blondyn. Może to czas aby się przed kimś otworzyć? Ale czy jestem na to gotowa? Myśląc o tym doszłam do swojego domu i akurat z klatki schodowej wychodził Louis.
- Hej.- Powiedział uśmiechnięty.
- Cześć.- Odpowiedziałam.- Co cię do mnie sprowadza?- Spytałam.
- Wiesz mamy kilka dni wolnego i może chcesz z nami jechać na ognisko?- Zapytał.
- Raczej nie.- Odpowiedziałam nie spuszczając z niego wzroku.
- Czemu? Chłopaki cię polubili.
- Louis nie mam ochoty i już.- Powiedziałam mijając go.
- Kiedyś lubiłaś jeździć na takie coś.
- To było kiedyś.- Stanęłam i spuściłam głowę.
- Hope jedź z nami.- Nalegał.
- Nie mam ochoty.- Powiedziałam.- Muszę iść.- Dodałam i weszłam po schodach. Otworzyłam drzwi do mieszkania. Wchodząc do niego gdzieś w kąt rzuciłam kurtkę. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kakao. Usiadłam w salonie i włączyłam telewizor, ale nic ciekawego nie leciało. Z tych nudów poszłam po album ze zdjęciami. Wzięłam jeden z półki i wróciłam do na miejsce. Zaczęłam przeglądać stare zdjęcia. Louis ma rację kiedyś lubiłam ogniska, spanie pod gwiazdami lub namiotami. Lecz wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam. Powracały wspomnienia. Jak za każdym razem. Po policzku spłynęły mi łza. Ile można wracać do przeszłości? Po chwili dostałam sms. Był to nie znany numer.


Zdziwiłam się i to bardzo. Natychmiast na niego odpisałam.


Byłam ciekawa skąd on ma do mnie numer. Przecież mu nie podawałam. Na odpowiedź długo nie czekałam.

Nie wiedziałam o co chodzi, ale poszłam je otworzyć. Przed drzwiami stał zmoknięty blondyn.
- Wejdź.- Powiedziałam robiąc mu miejsce, a on posłusznie wykonał moje polecenie.
- Więc czemu nie chcesz jechać?- Spytał zdejmując buty.
- Po prostu nie.- Powiedziałam idąc do salonu.
- Wszyscy chcą abyś z nami jechała i ja też chce.- Powiedział uśmiechając się lekko.
- Niall nie proś mnie oto.- Powiedziałam stanowczo.
- Proszę cię. To tylko 2 dni góra 3.- Powiedział.
- Nie.- Odpowiedziałam jeszcze spokojnie, a on do mnie podszedł i złapał moją rękę.
- Proszę.- Nie poddawał się.
- Ale ja nie lubię takiego czegoś.- Skłamałam.
- A Lou powiedział, że bardzo to uwielbiałaś. No proszę zgódź się.- Nalegał.
- Niall...- Przerwałam. On na mnie patrzył tymi swoimi oczami. Hipnotyzowały mnie, a on to chyba wiedział.
- To jak?- Spytał po chwili.
- Kiedy?- Poddałam mu się. Nie umiem mu odmówić. Czyżby był moim słabym punktem? Piętą Achillesa?
- Jutro już jedziemy. Planowaliśmy to od kilku dni i Lou powiedział, że to ma być niespodzianka dla ciebie.- Uśmiechnął się. Czyli Louis tu go wysłał. Spuściłam głowę.- Coś się stało?- Zapytał.
- Nie.- Powiedziałam.- Wiesz to ja jutro będę gotowa tylko powiedz o której.
- O 12 popołudniu.
-Ok.- Powiedziałam.
- Muszę jechać się spakować. Do jutra.- Powiedział żegnając się ze mną. Ubrał buty i wyszedł, a ja zostałam sama. Może jestem moim słabym punktem, ale on nie czuję chyba tego samego co ja.




środa, 16 października 2013

Zmiana



1. To jest nowy zwiastun do mojego opowiadanie :) Jest o wiele lepszy niż mój :) Bardzo dziękuję admince ze strony: Jestem Panią Horan. Jakiś problem ? Adminka: Hazza69. Zwiastun bardzo mi się podoba :) Dziękuję <3
2. Nastąpiła zmiana w bohaterce.

Oto nasza nowa Hope :)







3. Rozdział postaram się dodać w ten weekend :)
4. Postaram się dodać nową muzykę więc przyjmuję wasze propozycję :)
5. Napiszcie w komentarzy czego ode mnie oczekujecie i co mam zmienić :) ( jeśli mam coś zmienić )
Mam nadzieję, że zmiany wam nie przeszkadzają i możecie w weekend oczekiwać na rozdział :)


sobota, 5 października 2013

Rozdział 9

Kochani jestem na tym blogu współautorką i jeśli macie czas oraz ochotę to przeczytajcie i zostawcie komentarz :) Więc "Dwa życia, dwie miłości, jeden cel.." Serdecznie was zapraszam :)
Zapraszam również do polubienia stronki: " Kiedy ktoś mówi gołąb, ja myślę Kevin "

Rozdział 9

Siedziałam na kanapie i płakałam. Kiedy mi to wszystko da mi święty spokój? Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam do drzwi aby je otworzyć. Za nimi stał ubrany w dres i z rozczochranymi włosami blondyn. On ledwo zdołał wejść do domu zamykając za sobą drzwi, a ja do niego się przytuliłam. Próbował
mnie uspokoić i się dowiedzieć co mi się śni, ale ja nie chciałam mówić. Chciałam aby mnie przytulał i mówił, że wszystko będzie dobrze.   
- Hope już jestem przy tobie.- Mówił czule Niall, ale to nic nie dawało. Usiedliśmy na sofie. On cały czas próbował mnie uspokoić, ale to nic nie dawało. Lecz w pewnym momencie usnęłam. Poczucie tego, że ktoś przy mnie jest dało mi spokój. Obudziłam się mocno wtulona w chłopaka. On nie spał.
- Przepraszam.- Powiedziałam cicho.
- Za co?- Spytał zaskoczony.
- Za to, że prze ze mnie w środku nocy musiałeś do mnie przyjechać.- Oparłam się o sofę.
- Gdybym nie chciał przyjechać to bym ci nie powiedział, że raz będę.- Powiedział łapiąc moją rękę. Moje serce przyśpieszyło i czułam rumieńce na swoich policzkach.
- Dziękuję.- Tylko tyle zdołałam odpowiedzieć.
- Nie masz za co.- Powiedział wstając.- Ja już może będę lecieć.
- A.. a może zostaniesz na śniadaniu?- Spytałam patrząc na chłopaka.
- Jeśli tego chcesz.- Uśmiechnął się szeroko, a ja pokiwałam głową. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Zaczęłam robić jajecznicę ze szczypiorkiem i z pomidorami. Do kuchni przyszedł blondyn.- Pomóc ci w czymś?- Spytał.
- Jeśli możesz wyjmij talerze i sztuce.- Powiedziałam nie przerywając czynności, którą właśnie wykonuję. Chłopak wyjął dwa talerze i po widelcu. Nałożyłam nam jajecznicy na talerzu i posmarowałam chleb masłem.
- Smacznego.- Powiedział blondyn uśmiechając się.
- Dziękuję i wzajemnie.- Odpowiedziałam.
- Uśmiechnij się.- Powiedział chłopak. Wykonałam jego prośbę.
- Lepiej?- Spytała.
- O wiele. Co ci się śniło w nocy?- Zapytał z troską w głosie.
- Nie ważne. Nie lubię o tym mówić.- Powiedziałam.
- Ale może ci..- Nie skończył.
- To nic nie da. Przynajmniej mi to nie pomaga.- Powiedziałam patrząc na chłopaka, który też mi się z uwagą przygląda.
- Próbowałaś?- Zapytał.
- Nie.- Odpowiedziałam krótko.
- No właśnie, ale widzę, że nie chcesz o tym mówić. Lecz jeśli będziesz potrzebować rozmowy możesz na mnie liczyć.- Chwycił moją dłoń, a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Dziękuję.- Odpowiedziałam.
- To ja dziękuję za pyszne śniadanie, ale muszę już jechać.- Powiedział wstając.- Do zobaczenia.- Ucałował mnie w policzek i poszedł.
" - Pa córeczko.- Powiedziała moja mama żegnając się ze mną.
- Kiedy wrócicie?- Spytałam oburzona.
- Za kilka dni będziemy znów. Zostajesz z babcią.- Uśmiechnęła się ciepło, a wtedy do pokoju wszedł tata.
- Musimy już jechać Hope. Kochamy cię.- Powiedział, a mam ucałowała mnie w czoło i wyszli.."
Taka właśnie myśl przeszłą mi przez głowę. Chciałam aby teraz ktoś przy mnie był.
_________________________________________________________
Bardzo was przepraszam, że tak długo go pisałam, ale w końcu wzięła mnie wena. Mam nadzieję, że rozdział 10 pojawi się szybciej niż ten. Zapraszam do komentowania i wyrażenie swojej opinii. Liczę na wasze komentarze :) Jeśli macie jakieś pytania możecie je kierować do zakładki bohaterowie lub Pytania, a ja z chęcią na nie odpowiem :) Życzę wam miłego wieczoru :)